We only have one story
SMILE
"Pamiętam dokładnie wszystkie te chwile, w których byliśmy razem. Wszyscy. Spacerowaliśmy po parku - Wy szliście ramię w ramię, przytuleni i zapatrzeni w siebie, jakbyście mieli po 17 lat, a my kroczyliśmy przed Wami z uśmiechami na twarzy, oglądając się za siebie, by nasz wzrok mógł choć na moment nasycić się tym cudownym widokiem. Muzykowaliśmy wspólnie - tata siadał przy fortepianie, Ty wyciągałaś wiolonczelę, chłopaki gitary, a ja siadałam pośrodku i wymyślałam słowa piosenki na poczekaniu. Każda nuta układała się wówczas w najpiękniejszą symfonię świata. Nic mi nie zagrażało, miałam swoje miejsce na ziemi - mój azyl, moją własną twierdzę pośród Was wszystkich. Mamo, tato, życie było wówczas bez skazy."
TEARS
"Ciemny, grudniowy wieczór, oświetlony jedynie światłem ulicznych latarni. W radiu leci właśnie: "Wonderful life", a my z radością wyśpiewujemy refren. Jeszcze pół godziny i powinniśmy być w domu. Jak zawsze. Odwracasz się do mnie i delikatnie uśmiechasz, a ja próbuję odgadnąć, co kryje się w Twoim spojrzeniu, które na mnie kierujesz. Odwracasz głowę i wtedy... Oślepia mnie blask świateł samochodu, jadącego z naprzeciwka. Czuję gwałtowne uderzenie, za chwilę ból. Ostatnie, co pamiętam, to Wasz krzyk... Nie przeżyli, Esti. Oni... oni już nie wrócą. Nie, o czym on mówi? To musi być sen, głupi koszmar, igraszka losu, żart! To wszystko nieprawda! Dlaczego się nade mną znęcacie?! Powiedzcie mi prawdę! Zaraz, dlaczego... dlaczego ja nie czuję nóg, co się dzieje?! To koszmar senny, to tylko koszmar senny... To nie dzieje się naprawdę, ja zaraz się obudzę i odzyskam moje życie z powrotem! Mamo, tato, dlaczego Was tu nie ma? Gdzie jesteście...?"
HOPE
"Od tamtych wydarzeń minęły cztery lata. Dużo się przez ten czas zmieniło. Zamieszkaliśmy u wujka, brata mamy. Przyjął nas bez mrugnięcia okiem, nawet nie wiem, jak mu dziękować. Poskładałam się. Nie, to złe określenie. Muzyka mnie poskładała. Kojące dźwięki, które kiedyś dawały mi tyle radości, są jak lekarstwo na otwarte rany w moim sercu. Mój środek transportu to wózek inwalidzki. Oryginalnie, co? Niektórzy narzekają na brak zainteresowania, a mnie nie da się nie zauważyć z takim sprzętem. Kiedyś był więzieniem, dziś jest dla mnie otwartą bramą do poznawania świata. Każdy dzień to wyzwanie, nowe trudności, ale i nowa szansa do ich przezwyciężania. Nie wolno się poddawać. Nigdy. Mamo, tato, wiem, że chcielibyście, bym czerpała z życia garściami i będę to robić. Nigdy o Was nie zapominam, nawet na moment i zawsze będę Was kochać, tak jak Wy mnie. Kiedy wjeżdżam na scenę, spoglądam w górę, w Waszym kierunku i wiem, że tam jesteście, by czuwać nade mną. Czasem z oczu spłynie mi łza, ale częściej pojawi się uśmiech. Kochani rodzice, nie zawiodę Was."









Komentarze
Prześlij komentarz